Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kosmetyki naturalne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Recenzja - olejki eteryczne Dr Beta


Dzięki uprzejmości marki Dr Beta mam przyjemność testowania kilku naturalnych olejków eterycznych. Przyznam, że olejki sprawiają mi dużą przyjemność użytkowania, dlatego też spieszę z recenzją.


Kilka słów o firmie - właścicielem marki Dr Beta jest istniejąca na rynku od ponad 50 lat Fabryka Substancji Zapachowych Pollena-Aroma sp. z o.o., która sprowadza olejki z plantacji z całego świata. W pięknie opracowanych buteleczkach mieści się zatem w 100% produktu najwyższej jakości. Olejki Dr Beta są rekomendowane przez Polskie Towarzystwo Aromaterapeutyczne zgodnie z normami ISO.


Ja osobiście jestem wielką fanką olejków eterycznych i stosuję je zarówno w czystej postaci jak i mieszam z innymi kosmetykami. Wykorzystuję je w aromaterapii dodając kilka kropel do kąpieli, do produkcji mydeł domowych, jako dodatek do domowych skrubów do ciała, a także do domowych środków czystości.


Kilka słów o każdym z olejków i ich zastosowaniach:

Olejek lawendowy – pochodzi z francuskiej Prowansji
I tak też pachnie – prawdziwą lawendową farmą. Polecany do stosowania w aromaterapii, w szczególności łagodzi napięcia nerwowe, problemy z bezsennością, bóle reumatyczne, nadciśnienie, pomaga w walce z otyłością, stanami zapalnymi skóry, grzybicą oraz z wypadaniem włosów.

Olejek z drzewa herbacianego – pochodzi z Australii
Jeden z najskuteczniejszych olejków antyseptycznych i przeciwwirusowych. Polecany w szczególności przy przeziębieniach, grypie, infekcjach skóry (opryszczka, grzybice, brodawki, kurzajki, trądzik), infekcjach narządów płciowych. Doskonale dezynfekuje powietrze.

Olejek mięty pieprzowej – pochodzi z Francji
O pięknym świeżym zapachu mięty z ogródka. Łagodzi bóle głowy, objawy grypy, pomaga w walce z apatią, w leczeniu stanów zapalnych skóry np. łagodzi ukąszenia owadów.

Olejek cytrynowy – pochodzi z Sycylii
Cudownie pachnie świeżą skórką z cytryny. Polecany w walce z nadciśnieniem, stanami lękowymi, przeziębieniem, katarem, żylakami, pomaga zwalczyć stany zapalne skóry, opryszczkę, łupież i egzemę.


Podczas stosowania olejków firmy Dr Beta zachwycił mnie ich intensywny zapach oraz wydajność. Olejki pachną naprawdę naturalnie a ich estetyczne opakowanie sprawia dużą radość użytkowania i daje poczucie, że korzystamy z produktu luksusowego J. Wszystkie olejki eteryczne dostępne są w buteleczkach z ciemnego szkła z kroplomierzem o pojemności9 ml.


Serdecznie dziękuję marce Dr Beta za zaufanie i możliwość przetestowania tych fantastycznych olejków. 

Te i inne naturalne produkty dostępne są na stronie: www.drbeta.pl
Zapraszam również na fanpage marki www.facebook.com/DrBeta


poniedziałek, 10 listopada 2014

Przepis na domowy krem do twarzy Anti Age

Tak, jak obiecałam, tak wracam do Was z przepisem na krem do twarzy do przygotowania od podstaw w domu.

Testowałam już ostatnio mój pierwszy krem, który się nie udał, więc przepis trochę zmodyfikowałam i o to jestem.

Dzisiaj podzielę się z Wami moją wariacją na temat kremu anti age na bazie fantastycznych lekkich olejków jojoba, z pestek brzoskwiń oraz maceratu z zielonej herbaty. Do wyrobu kremów wybieram te lekkie oleje, ponieważ szybko się wchłaniają i nie pozostają uczucia tłustości. Jak zapewne wiedzą Ci, którzy mieli okazję spróbować kremu domowego, jego konsystencja jest jednak nieco cięższa i tłustsza niż tego kupionego w drogerii. 

Olej z pestek brzoskwiń zwiększa odporność skóry na działanie środowiska, wygładza i regeneruje. Jest podobny do oleju ze słodkich migdałów i można go stosować zamiennie. 

Olej jojoba jest swoją budową zbliżony do łoju wydzielanego przez ludzką skórę (sebum). Jeśli skóra wydziela zbyt mało serum (np. skóra skłonna do zmarszczek) olej jojoba ją wygładzi i nawilży. Przy nadmiernym wydzielaniu serum olej jojoba będzie działać hamująco na jego produkcję. Olej jojoba zachowuje naturalną kwaśną warstwę ochronną skóry, dzięki temu skóra pozostaje młoda, elastyczna i gładka. 

Ekstrakt olejowy (tj. macerat) z zielonej herbaty dodałam w moim kremie, ponieważ ma silne działanie przeciwutleniające i zwalcza wolne rodniki, chroniąc przed zniszczeniami naskórka. Również wspomaga regenerację już zniszczonych komórek skóry (np. opalaniem). Ponad to wpływa korzystnie na naczynka, powodując ich obkurczanie i złagodzenie stanów zapalnych.  

A teraz czas na proporcje. Do przygotowania 50 g kremu użyłam:

15g maceratu z zielonej herbaty
10g oleju z pestek brzoskwiń
5g oleju jojoba
25g wody demineralizowanej
5g emulgatora roślinnego
3 krople konserwanty (można pominąć)

Sposób przygotowania:

1. Naszym pierwszym krokiem będzie dezynfekcja naczyń i narzędzi, których będziemy używać (np. wyparzenie wrzątkiem lub przelanie alkoholem). 

2. Następnie fazę olejową (olej jojoba, z pestek brzoskwiń, macerat z zielonej herbaty) przelewamy do miseczki, dodajemy do niej nasz emulgator i rozpuszczamy wszystko w kąpieli wodnej. Można przyspieszyć proces i podgrzać ją przez 10-15 sekund w mikrofali (pamiętajcie, aby nie przesadzić!). 

3. W drugiej miseczce podgrzewamy wodę (w kąpieli wodnej lub mikrofali). 

4. Sprawdzamy, czy obie fazy (wodna i olejowa) mają zbliżoną temperaturę. Następnie do wody wlewamy tłuszcze i mieszamy energicznie, aż masa będzie miała konsystencję kremu. Ja użyłam po prostu widelca.

5. Na koniec wlewamy 3 krople konserwantu (polecam nabyć sobie konserwant ekologiczny do produkcji kremów w domu. Można nabyć taki w sklepikach internetowych z półproduktami kosmetycznymi). 

6. Mieszamy, czekamy, aż przestygnie i przekładamy do wydezynfekowanego pojemniczka, najlepiej szklanego. Taki krem przechowuję w łazience w temperaturze pokojowej. Natomiast jeśli nie dodałabym konserwantu, trzymałabym go w lodówce.


Koniec. Nic w tym trudnego, a efekt jest super! A już na pewno super są właściwości własnego domowego kremu...








niedziela, 2 marca 2014

Przepis: mydło „Palmowy samoopalacz” - w oczekiwaniu na słońce :)




Dzisiaj opiszę Wam, jak zrobić mydło na bazie nierafinowanego oleju palmowego, który jest bardzo bogaty w betakaroten, dzięki czemu mydło będzie odżywiać skórę i poprawiać jej koloryt. Takie mydełko poprawia nastrój w zimową aurę, kiedy to z powodu ciągłego braku słońca nasza skóra nie wygląda zbyt zdrowo. Ten przepiękny marchewkowy kolor mydło zawdzięcza właśnie olejowi palmowemu, który jest bombą witaminową (zawiera koenzym Q10, witaminę A i E), a przede wszystkim zawiera aż 10 razy więcej betkarotenu niż marchew!




Przepis:


150g oleju palmowego nierafinowanego (tego pomarańczowego)
50g oleju kokosowego
50g oliwy z oliwek Pomace
75g oleju z pestek winogron
100g mleka kokosowego (trzeba mleko uprzednio zamrozić)
44g NaOH
(wartość NaOH odpowiednia do uzyskania 7% nadmiaru tłuszczu)




Opis krok po kroku:


Nakładamy nasz ochronny strój, tj. bluzka z długim rękawem, rękawice gumowe oraz okulary ochronne i do dzieła! :) 


1. Odmierzone dokładnie ilości olejów wlewamy do garnka i nastawiamy na mały ogień do rozpuszczenia. Następnie zdejmujemy garnek z ognia i odstawiamy do ostygnięcia. Potrzebujemy mieć w efekcie temperaturę około 40 stopni. Może być też niższa, i tak mydło się uda.


2. Do jednej komory zlewu wlewamy zimną wodę. Wstawiamy do niej pusty słoik, do słoika wrzucamy część naszego zamrożonego mleka. Ja używam pojemników do kostek lodu. Mleko w produkcji mydła oraz inne produkty mleczne w kontakcie z NaOH po prostu się ścinają (ług nagrzewa się do bardzo wysokiej temperatury), więc chodzi o to, aby temperatura nie przekroczyła 35 stopni. 


3. Następnie rozpoczynamy wsypywanie odmierzonej ilości NaOH, dodając stopniowo resztę zamrożonego mleka. I mieszamy. Po chwili zasada zaczyna się nagrzewać. Jeśli wszystko się rozpuści, będzie można dodać ług z mlekiem do olejów. Obie fazy muszą mieć zbliżoną temperaturę. 

4. Do garnka z olejami wlewamy ług z mlekiem (pożądana temperatura około 35 stopni, ale jak będzie całkiem zimne, też się uda) i mieszamy łyżką (np. drewnianą). Następnie pomagamy sobie blenderem – samo mieszanie łyżką nie połączy nam dwóch faz zbyt szybko. Mieszamy, aż powstanie masa o konsystencji budyniu. 



5. Gotową masę przelewamy do formy (np. po lodach). Formę zawijamy folią spożywczą, owijamy to jeszcze w ręcznik lub koc i odstawiamy w ciepłe nieprzewiewne miejsce na 24-48 godz. Po tym czasie możemy wyjąć mydło, pokroić i odłożyć na 3-8 tyg. w chłodne miejsce do leżakowania.

I gotowe! :)



poniedziałek, 3 lutego 2014

Olejki eteryczne - ich dobroczynne działanie zimą i nie tylko



Źródło: http://cococollection.blogspot.com/2012/03/zbawienna-moc-olejkow-olejki-eteryczne.html



Jest okres zimowy, a więc wirusy czepiają się nas chętniej niż zwykle, nasze samopoczucie podupada i to zainspirowało mnie do przygotowania dla Was postu o olejkach eterycznych. Mają one bowiem zbawienny wpływ na nas i według mnie powinno się je dopisać do zimowej listy zakupów, obok grejpfrutów i oliwy z oliwek – słynnych zimowych polepszaczy nastroju :).

Zastosowanie naturalnych olejków eterycznych jest bardzo szerokie. Stosuje się je głównie w celach kosmetycznych, leczniczych, w aromaterapii i ziołolecznictwie. Olejki otrzymuje się w procesie destylacji roślin aromatycznych, w którym poddaje się je działaniu pary lub poprzez macerację tłuszczami. Trzeba rozróżnić naturalne olejki eteryczne od tych syntetycznych. Czasami jest to trudne – ja sama dałam się nabrać kilkakrotnie. Żeby tego uniknąć, kupujmy olejki w aptekach i sklepach np. internetowych, które specjalizują się w kosmetyce naturalnej, czy aromaterapii. Olejki sprzedawane w supermarkecie niestety dalekie są od naturalności. Najlepiej sprawdźcie na ulotce, czy dany produkt nadaje się do stosowania na skórę, w kąpieli, czy do masażu.

Wybór olejków jest bardzo szeroki, ale wiele z nich jest bardzo wszechstronnych i wcale nie trzeba mieć ich dużo. Wystarczy wybrać takie, które zaspokoją nasze potrzeby. Ja wyodrębniłam kilka grup olejków zgodnie z ich właściwościami

Pierwszą taką grupą są olejki na poprawę naszego psychicznego samopoczucia, np., jeśli żyjemy w ciągłym stresie, łapiemy stany depresyjne albo po prostu jesteśmy homeopatami i przygnębia nas zła pogoda, sięgnijmy po olejek bazyliowy, bergamotkowy, goździkowy lub lawendowy (według mnie lawendowy jest absolutnym must have w każdym domu! Leczy dosłownie wszystko :)). Jeśli czujemy się, jakby uszło z nas życie, wyczerpały się zasoby energii słonecznej, jesteśmy senni itd. – tu pomogą olejki pobudzające i stymulujące układ odpornościowy, np. rozmarynowy lub tymiankowy, czy też cynamonowy lub goździkowy.

Na problemy skórne w okresie zimowym, np. opryszczkę, czy liszaje (ja miewałam je np. na dłoniach, jeśli zmarzły), sprawdzi się olejek bergamotkowy.

I ostatnia największa grupa olejków, które pomogą nam zwalczyć przeziębienia, np. infekcje dróg oddechowych (kaszel, ból gardła) oraz odkazić nasz organizm to olejek cynamonowy, z drzewa herbacianego, eukaliptusowy, sosnowy, z mięty pieprzowej etc.

Jak je stosować?

Są trzy najpopularniejsze zabiegi, jakie możemy sobie wykonać w domowym zaciszu używając olejków eterycznych: inhalacje, kąpiele i masaże (tu raczej będziemy potrzebować pomocy jakiegoś dobrego duszka :)). Inhalacje możemy wykonać chociażby przy użyciu kominka ceramicznego. Wystarczy wlać do niego trochę wody, wkropić kilka kropli olejku, które parują pod wpływem ciepła zapalonej świeczki. Nasze pomieszczenie wypełni piękny aromat olejku i uleczy nasze cierpienia, uspokoi i wyciszy. Można stosować kąpiele z udziałem jakiegoś olejku, który działa podwójnie – olejek wnika przez skórę i nasze drogi oddechowe. Wystarczy do wanny z ciepłą wodą dodać 10-15 kropli i cieszyć się aromatyczną kąpielą przez nie więcej niż 30 min (olejki mają silne działanie). Zabieg masażu wymaga rozcieńczenia olejku w jakimś oleju roślinnym (np. z pestek winogron, czy kokosowym) lub balsamie do ciała w niewielkim stężeniu (kilka kropel na łyżkę mazidła) i można już masować obolałe partie ciała, np. podczas bóli reumatycznych lub menstruacyjnych.

Olejki u niektórych osób mogą wywoływać reakcję alergiczną, dlatego warto wykonać sobie test na skórze. Nie powinny być też stosowane przez kobiety w ciąży.

I to tyle z ogólnych informacji o olejkach do stosowania solo. Dobranoc :).

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Mydło nieładnie pachnie ?

Ten problem pojawia się najczęściej przy mydłach mlecznychJeśli decydujecie się na zrobienie mydła na bazie mleka, pamiętajcie, aby 2/3 porcji mleka zamrozić i ług przygotowywać w możliwie jak najniższej temperaturze (max. 38 stopni) tak, żeby mleko pod wpływem ciepła wydzielanego przez NaOH, nie ścięło się. Naczynie, w którym będziecie dodawać wodorotlenek, wstawcie do zlewu, wlejcie zimną wodę na dno komory zlewu i dosypcie kilka kostek lodu. Jeśli temperatura ługu mlecznego przekroczy 38 stopni, wtedy mleko pożółknie i niestety zapach będzie dość nieprzyjemny. Nie zmienia to faktu, że mydło i tak wyjdzie, jednak będzie miało barwę żółtawą i zapach maślanki :)


Po kilku dniach dojrzewania mydełka nie zachwycają swoim zapachem. W tym przypadku trzeba się po prostu uzbroić w cierpliwość. Po pełnym okresie dojrzewania mleczne mydła stają się bezzapachowe. Chyba, że dodaliście jakieś olejki eteryczne, wówczas ich zapach może być trochę "zniekształcony". 

Jeśli już mówimy o zapachu mydła domowego, pamiętajcie, że czyste mydło nie jest zupełnie bezzapachowe, lecz ma taki specyficzny organiczny zapach. Nie każdemu użytkownikowi jest on obojętny, dlatego wiele mydlarzy decyduje się na wzbogacanie mydła olejkami eterycznymi. Te zaś zachowują się różnie w procesie produkcji, czasem pachną, a czasami nie. Nie zawsze wiadomo, ile i jaki olejek powinno się dodać. Ja dodaję olejki w niewielkich ilościach (10-20 kropel na 500 ml), ponieważ nie każda skóra je toleruje. Poza tym zapachy nie są ich jedynymi właściwościami kosmetycznymi. Ale o tym z pewnością napiszę kolejny artykuł :)


wtorek, 21 stycznia 2014

Jaki nadmiar tłuszczu zastosować w przepisie - ile procent??

Mówi się, że wartość nadmiaru tłuszczu powinno się wyliczyć tak, aby wynosił plus minus 7% (Przypominam, że chodzi o wyliczenie ilości cieczy i NaOH za pomocą specjalnego kalkulatora mydlanego). Jednak, czy ten tłuszcz w nadmiarze po okresie dojrzewania naszego mydła będzie nawilżał naszą skórę??
Różnie to bywa..

To jest zależne od wielu czynników i ci, którzy robią mydło w domu, wiedzą, że nie da się często przewidzieć, jak nasze mydło będzie się zachowywać w efekcie końcowym. Stosując metodę na zimno nie mamy pewności, że jakiś procent tłuszczu nie ulegnie zmydleniu, ponieważ jest to kilkudniowy proces chemiczny.  

Generalnie cel jest taki, żeby nasze mydełko, oprócz tego, że myje, ładnie nawilżało i pielęgnowało naszą skórę. Idealnie będzie, jeśli po kąpieli nie będzie konieczności użycia balsamu (tj. dodatkowego tłuszczu i wody). Jak to osiągnąć? Jest kilka sposobów. 

Żeby przechytrzyć proces chemiczny, w którym nasze tłuszcze się zmydlą i nie będzie już nadmiaru do nawilżania, poleca się wzbogacać masę mydlaną na etapie konsystencji budyniowej dodatkową ilością tłuszczu. Można po prostu dodać dodatkowo łyżkę lub dwie jakiegoś oleju, czy masła, wszystko razem wymieszać i dopiero wtedy rozlać do foremek. Pamiętajmy, że im więcej dodamy tłuszczu, tym krótszy będzie okres przydatności i takie mydło może nam zjełczeć. 

Kolejnym sposobem jest stosowanie w naszym przepisie bazowym takich tłuszczy, które bardzo ładnie nawilżają nam skórę. Takim olejem jest np. oliwa z oliwek. Jeśli jej zawartość w przepisie będzie wynosić pow. 60%, mamy praktycznie 100% gwarancję, że takie mydełko będzie nawilżające. Innym tłuszczem o bogatych właściwościach pielęgnacyjnych naszej skóry jest też masełko Shea (Karite). Ono również będzie zdawać swój egzamin.

Jeśli nie chcecie ryzykować, że Wasze mydło będzie lekko przesuszać skórę, zastosujcie metodę na gorąco. Olej dodany na końcu, po zakończeniu procesu zmydlania, pozostanie dodatkiem pielęgnującym.

A jakie Wy macie sposoby na wykonanie ładnie nawilżającego mydełka? I czy moje wskazówki stosowaliście już w swoich domowych mydlarniach? Zachęcam do komentowania :)

niedziela, 12 stycznia 2014

Przepis: Mydło "Algi i drzewo herbaciane"


Tym razem opiszę Wam jak zrobić mydło na bazie mleka kokosowego z algami morskimi z nutką olejku z drzewa herbacianego.


Przepis:

75g oliwy z oliwek Pomace
30g oleju z pestek winogron
120g oleju palmowego rafinowanego
75g oleju kokosowego
5g wosku pszczelego białego
104g mleka kokosowego (92g z tego w postaci zamrożonej i 12g ciekłej zimnej)
44g NaOH (wodorotlenku sodu)
1 łyżka stołowa alg morskich
10 kropli olejku eterycznego z drzewa herbacianego


Opis krok po kroku:


Nakładamy nasz ochronny strój, tj. bluzka z długim rękawem, rękawice gumowe oraz okulary ochronne i do dzieła! :) 


1. Odmierzone dokładnie ilości olejów wlewamy do garnka i nastawiamy na mały ogień do rozpuszczenia. Następnie zdejmujemy garnek z ognia i odstawiamy do ostygnięcia. Potrzebujemy mieć w efekcie temperaturę około 40 stopni. 


2. Do jednej komory zlewu wlewamy zimną wodę oraz wsypujemy dodatkowo trochę kostek lodu. Mleko w produkcji mydła oraz inne produkty mleczne w kontakcie z NaOH po prostu się ścinają (ług nagrzewa się do bardzo wysokiej temperatury), więc chodzi o to, aby temperatura nie przekroczyła 35 stopni. 


3. Do komory napełnionej wodą stawiamy pusty słoik litrowy i wlewamy do niego 12 g mleka kokosowego z lodówki oraz wsypujemy kilka kostek zamrożonego mleka. Następnie rozpoczynamy wsypywanie odmierzonej ilości NaOH, dodając stopniowo resztę zamrożonego mleka. I mieszamy. Po chwili zasada zaczyna się nagrzewać. Jeśli wszystko się rozpuści, będzie można dodać ług z mlekiem do olejów. Obie fazy muszą mieć zbliżoną temperaturę. 

4. Do garnka z olejami o temperaturze około 35 stopni stopni wlewamy ług z mlekiem (pożądana temperatura około 35 stopni) i mieszamy łyżką (np. drewnianą). Następnie pomagamy sobie blenderem – samo mieszanie łyżką nie połączy nam dwóch faz zbyt szybko. Mieszamy, aż powstanie masa o konsystencji budyniu. 


5. Jeśli masa ma już odpowiednią konsystencję, wlewamy 2/3 masy do formy (tym razem skorzystałam z formy na keks). Do pozostałej części dodałam algi morskie. Zapach alg bardzo mi przeszkadzał (jest nieprzyjemny, rybi), dlatego zdecydowałam się dodać też olejek zapachowy. Pasował tu zapach olejku z drzewa herbacianego. Mleko kokosowe niestety zneutralizowało swój piękny zapach w tym procesie. Wzbogaconą masę wlewam do formy, robiąc artystyczne bohomazy. Następnie mieszam, też artystycznie ;), przy pomocy patyczka drewnianego do sprawdzania wypieków. 


6. Formę zawijamy folią spożywczą, owijamy to jeszcze w ręcznik lub koc i odstawiamy w ciepłe nieprzewiewne miejsce na 24-48 godz. Po tym czasie możemy wyjąć mydło, pokroić i odłożyć na 3-8 tyg. w chłodne miejsce do leżakowania. 

Mydełko ma właściwości nawilżające, odżywiające, ale również silnie bakteriobójcze i antywirusowe. Jest zapachowe o dość intensywnej woni drzewa herbacianego. Dostał je mój tata :) Więcej informacji na temat właściwości składników użytych w tym przepisie znajdziecie w zakładce O składnikach (klik).


A tak wyszedł mój artystyczny eksperyment :)













piątek, 13 grudnia 2013

Przepis: mydło naturalne "Kawa z mlekiem"

Zachęcam Was do przygotowania mydełka na bazie mleka koziego z ziarenkami zmielonej kawy. Dodatkowo zakonserwowałam mydło naturalnym woskiem pszczelim.

Mydełko będzie miało właściwości peelingujące i antycellulitowe (zasługa kofeiny)


Przepis:

300g oliwy z oliwek Pomace
125g oleju kokosowego
125g oleju palmowego rafinowanego
20g wosku pszczelego
75g NaOH (wodorotlenek sodu)
191g mleka koziego (w tym 174g w postaci zamrożonej i 17g zimnego mleka z lodówki)
2 łyżki stołowe zmielonych ziaren kawy


Opis krok po kroku:

Nakładamy nasz ochronny strój, tj. bluzka z długim rękawem, rękawice gumowe oraz okulary ochronne i do dzieła! :) 

1. Odmierzone dokładnie ilości olejów wlewamy do garnka i nastawiamy na mały ogień do rozpuszczenia. Następnie zdejmujemy garnek z ognia i odstawiamy do ostygnięcia. Potrzebujemy mieć w efekcie temperaturę około 40 stopni. 

2. Do jednej komory zlewu wlewamy zimną wodę oraz wsypujemy dodatkowo trochę kostek lodu. Mleko w produkcji mydła oraz inne produkty mleczne w kontakcie z NaOH po prostu się ścinają (ług nagrzewa się do bardzo wysokiej temperatury). Chodzi o to, aby temperatura nie przekroczyła 35 stopni. 

3. Do komory napełnionej wodą stawiamy pusty słoik litrowy i wlewamy do niego 17 gram mleka koziego z lodówki oraz wsypujemy kilka kostek zamrożonego mleka. Następnie rozpoczynamy wsypywanie odmierzonej ilości NaOH, dodając stopniowo resztę zamrożonego mleka. I mieszamy. Po chwili zasada zaczyna się nagrzewać. Jeśli wszystko się rozpuści, będzie można dodać ług z mlekiem do olejów. Obie fazy muszą mieć taką samą temperaturę. 

4. Do garnka z olejami o temperaturze około 35 stopni wlewamy ług z mlekiem (pożądana temperatura około 35 stopni) i mieszamy łyżką (np. drewnianą). Następnie pomagamy sobie blenderem – samo mieszanie łyżką nie połączy nam dwóch faz zbyt szybko. Mieszamy, aż powstanie masa o konsystencji budyniu. 

5. Większą część masy przelewamy do formy (np. po lodach), a do pozostałej części wsypujemy mielone ziarna kawy i mieszamy. Następnie wlewamy masę kawową na wierzch masy czystej. 

6. Formę z masą mydlaną zawijamy folią spożywczą, owijamy to jeszcze w ręcznik lub koc i odstawiamy w ciepłe nieprzewiewne miejsce na 24-48 godz. Po tym czasie możemy wyjąć mydło, pokroić i odłożyć na 3-8 tyg. w chłodne miejsce do leżakowania.

A tak prezentuje się moje mydło wykonane według tego przepisu :)



Przepis: "Szare Mydło Kleopatry" (bezzapachowe)

Zachęcam Was do przygotowania prostego, rustykalnego mydełka na bazie mleka koziego i wosku pszczelego :)


Przepis:

300g oliwy z oliwek Pomace
125g oleju kokosowego
125g oleju palmowego rafinowanego
20g wosku pszczelego
75g NaOH (wodorotlenek sodu)
191g mleka koziego (w tym 174g w postaci zamrożonej i 17g zimnego mleka z lodówki)


Opis krok po kroku:

Nakładamy nasz ochronny strój, tj. bluzka z długim rękawem, rękawice gumowe oraz okulary ochronne i do dzieła! :) 

1. Odmierzone dokładnie ilości olejów wlewamy do garnka i nastawiamy na mały ogień do rozpuszczenia. Następnie zdejmujemy garnek z ognia i odstawiamy do ostygnięcia. Potrzebujemy mieć w efekcie temperaturę około 40 stopni. 

2. Do jednej komory zlewu wlewamy zimną wodę oraz wsypujemy dodatkowo trochę kostek lodu. Mleko w produkcji mydła oraz inne produkty mleczne w kontakcie z NaOH po prostu się ścinają (ług nagrzewa się do bardzo wysokiej temperatury), więc chodzi o to, aby temperatura nie przekroczyła 35 stopni. 

3. Do komory napełnionej wodą stawiamy pusty słoik litrowy i wlewamy do niego 17 g mleka koziego z lodówki oraz wsypujemy kilka kostek zamrożonego mleka. Następnie rozpoczynamy wsypywanie odmierzonej ilości NaOH, dodając stopniowo resztę zamrożonego mleka. I mieszamy. Po chwili zasada zaczyna się nagrzewać. Jeśli wszystko się rozpuści, będzie można dodać ług z mlekiem do olejów. Obie fazy muszą mieć taką samą temperaturę. 

4. Do garnka z olejami o temperaturze około 35 stopni stopni wlewamy ług z mlekiem (pożądana temperatura około 35 stopni) i mieszamy łyżką (np. drewnianą). Następnie pomagamy sobie blenderem – samo mieszanie łyżką nie połączy nam dwóch faz zbyt szybko. Mieszamy, aż powstanie masa o konsystencji budyniu. 

5. Gotową masę przelewamy do formy (np. po lodach). Formę zawijamy folią spożywczą, owijamy to jeszcze w ręcznik lub koc i odstawiamy w ciepłe nieprzewiewne miejsce na 24-48 godz. Po tym czasie możemy wyjąć mydło, pokroić i odłożyć na 3-8 tyg. w chłodne miejsce do leżakowania.

A oto efekt mojej pracy :)