niedziela, 2 marca 2014
Przepis: mydło „Palmowy samoopalacz” - w oczekiwaniu na słońce :)
Dzisiaj opiszę Wam, jak zrobić mydło na bazie nierafinowanego oleju palmowego, który jest bardzo bogaty w betakaroten, dzięki czemu mydło będzie odżywiać skórę i poprawiać jej koloryt. Takie mydełko poprawia nastrój w zimową aurę, kiedy to z powodu ciągłego braku słońca nasza skóra nie wygląda zbyt zdrowo. Ten przepiękny marchewkowy kolor mydło zawdzięcza właśnie olejowi palmowemu, który jest bombą witaminową (zawiera koenzym Q10, witaminę A i E), a przede wszystkim zawiera aż 10 razy więcej betkarotenu niż marchew!
Przepis:
150g oleju palmowego nierafinowanego (tego pomarańczowego)
50g oleju kokosowego
50g oliwy z oliwek Pomace
75g oleju z pestek winogron
100g mleka kokosowego (trzeba mleko uprzednio zamrozić)
44g NaOH
(wartość NaOH odpowiednia do uzyskania 7% nadmiaru tłuszczu)
Opis krok po kroku:
Nakładamy nasz ochronny strój, tj. bluzka z długim rękawem, rękawice gumowe oraz okulary ochronne i do dzieła! :)
1. Odmierzone dokładnie ilości olejów wlewamy do garnka i nastawiamy na mały ogień do rozpuszczenia. Następnie zdejmujemy garnek z ognia i odstawiamy do ostygnięcia. Potrzebujemy mieć w efekcie temperaturę około 40 stopni. Może być też niższa, i tak mydło się uda.
2. Do jednej komory zlewu wlewamy zimną wodę. Wstawiamy do niej pusty słoik, do słoika wrzucamy część naszego zamrożonego mleka. Ja używam pojemników do kostek lodu. Mleko w produkcji mydła oraz inne produkty mleczne w kontakcie z NaOH po prostu się ścinają (ług nagrzewa się do bardzo wysokiej temperatury), więc chodzi o to, aby temperatura nie przekroczyła 35 stopni.
3. Następnie rozpoczynamy wsypywanie odmierzonej ilości NaOH, dodając stopniowo resztę zamrożonego mleka. I mieszamy. Po chwili zasada zaczyna się nagrzewać. Jeśli wszystko się rozpuści, będzie można dodać ług z mlekiem do olejów. Obie fazy muszą mieć zbliżoną temperaturę.
4. Do garnka z olejami wlewamy ług z mlekiem (pożądana temperatura około 35 stopni, ale jak będzie całkiem zimne, też się uda) i mieszamy łyżką (np. drewnianą). Następnie pomagamy sobie blenderem – samo mieszanie łyżką nie połączy nam dwóch faz zbyt szybko. Mieszamy, aż powstanie masa o konsystencji budyniu.
5. Gotową masę przelewamy do formy (np. po lodach). Formę zawijamy folią spożywczą, owijamy to jeszcze w ręcznik lub koc i odstawiamy w ciepłe nieprzewiewne miejsce na 24-48 godz. Po tym czasie możemy wyjąć mydło, pokroić i odłożyć na 3-8 tyg. w chłodne miejsce do leżakowania.
I gotowe! :)
poniedziałek, 3 lutego 2014
Olejki eteryczne - ich dobroczynne działanie zimą i nie tylko
Źródło: http://cococollection.blogspot.com/2012/03/zbawienna-moc-olejkow-olejki-eteryczne.html
Jest
okres zimowy, a więc wirusy czepiają się nas chętniej niż zwykle, nasze
samopoczucie podupada i to zainspirowało mnie do przygotowania dla Was postu o
olejkach eterycznych. Mają one bowiem zbawienny wpływ na nas i według mnie
powinno się je dopisać do zimowej listy zakupów, obok grejpfrutów i oliwy z
oliwek – słynnych zimowych polepszaczy nastroju :).
Zastosowanie
naturalnych olejków eterycznych jest bardzo szerokie. Stosuje się je głównie w
celach kosmetycznych, leczniczych, w aromaterapii i ziołolecznictwie. Olejki
otrzymuje się w procesie destylacji roślin aromatycznych, w którym poddaje się
je działaniu pary lub poprzez macerację tłuszczami. Trzeba rozróżnić naturalne
olejki eteryczne od tych syntetycznych. Czasami jest to trudne – ja sama dałam
się nabrać kilkakrotnie. Żeby tego uniknąć, kupujmy olejki w aptekach i
sklepach np. internetowych, które specjalizują się w kosmetyce naturalnej, czy
aromaterapii. Olejki sprzedawane w supermarkecie niestety dalekie są od
naturalności. Najlepiej sprawdźcie na ulotce, czy dany produkt nadaje się do
stosowania na skórę, w kąpieli, czy do masażu.
Wybór
olejków jest bardzo szeroki, ale wiele z nich jest bardzo wszechstronnych i
wcale nie trzeba mieć ich dużo. Wystarczy wybrać takie, które zaspokoją nasze
potrzeby. Ja wyodrębniłam kilka grup olejków zgodnie z ich właściwościami.
Pierwszą taką grupą są olejki na poprawę naszego psychicznego samopoczucia, np., jeśli żyjemy w
ciągłym stresie, łapiemy stany depresyjne albo po prostu jesteśmy homeopatami i
przygnębia nas zła pogoda, sięgnijmy po olejek bazyliowy, bergamotkowy, goździkowy
lub lawendowy (według mnie lawendowy jest absolutnym must have w każdym domu!
Leczy dosłownie wszystko :)). Jeśli
czujemy się, jakby uszło z nas życie, wyczerpały się zasoby energii słonecznej,
jesteśmy senni itd. – tu pomogą olejki pobudzające i stymulujące układ
odpornościowy, np. rozmarynowy lub tymiankowy, czy też cynamonowy lub
goździkowy.
Na
problemy skórne w okresie zimowym, np. opryszczkę, czy liszaje (ja miewałam je np.
na dłoniach, jeśli zmarzły), sprawdzi się olejek bergamotkowy.
I
ostatnia największa grupa olejków, które pomogą nam zwalczyć przeziębienia, np. infekcje dróg oddechowych
(kaszel, ból gardła) oraz odkazić nasz organizm to olejek cynamonowy, z drzewa
herbacianego, eukaliptusowy, sosnowy, z mięty pieprzowej etc.
Jak je
stosować?
Są trzy
najpopularniejsze zabiegi, jakie możemy sobie wykonać w domowym zaciszu używając olejków eterycznych:
inhalacje, kąpiele i masaże (tu raczej będziemy potrzebować pomocy jakiegoś dobrego
duszka :)).
Inhalacje możemy wykonać chociażby przy użyciu kominka ceramicznego. Wystarczy
wlać do niego trochę wody, wkropić kilka kropli olejku, które parują pod
wpływem ciepła zapalonej świeczki. Nasze pomieszczenie wypełni piękny aromat
olejku i uleczy nasze cierpienia, uspokoi i wyciszy. Można stosować kąpiele z udziałem jakiegoś olejku, który działa podwójnie – olejek wnika
przez skórę i nasze drogi oddechowe. Wystarczy do wanny z ciepłą wodą dodać
10-15 kropli i cieszyć się aromatyczną kąpielą przez nie więcej niż 30 min (olejki
mają silne działanie). Zabieg
masażu wymaga rozcieńczenia olejku w jakimś oleju roślinnym (np. z pestek
winogron, czy kokosowym) lub balsamie do ciała w niewielkim stężeniu (kilka kropel
na łyżkę mazidła) i można już masować obolałe partie ciała, np. podczas bóli
reumatycznych lub menstruacyjnych.
Olejki u
niektórych osób mogą wywoływać reakcję alergiczną, dlatego warto wykonać sobie
test na skórze. Nie powinny być też stosowane przez kobiety w ciąży.
I to tyle z ogólnych informacji o olejkach do stosowania solo. Dobranoc :).
czwartek, 30 stycznia 2014
Mydło nie gęstnieje
Odmierzyliście wszystkie składniki dokładnie i według przepisu lub kalkulatora mydlanego,
rozpuściliście wszystkie tłuszcze, przygotowaliście ług, połączyliście fazę wodną
z tłuszczową, jak należy i mieszamy, mieszamy, mieszamy….i nic….Masa nie gęstnieje. Dlaczego?
Powodów
może być kilka. Przeważnie chodzi o zbyt niską temperaturę obu faz. Zdarza się
to często przy przygotowywaniu mydeł na bazie mleka. Wówczas musimy utrzymać temperaturę
ługu mlecznego poniżej 38 stopni (w przeciwnym razie mleko zsiądzie się pod wpływem NaOH)
i często przedobrzymy z jego wychłodzeniem. Albo po prostu nie pracujemy z termometrem i czekamy, aż temperatura tłuszczów i ługu spadnie do temperatury pokojowej. Wówczas nasza masa, po połączeniu obu faz, często też nie chce gęstnieć.
Proces
zmydlania tłuszczów spowalniają również niektóre składniki. Takimi składnikami
są oleje np. oliwa z oliwek, olej słonecznikowy i inne „lekkie” i wodniste
oleje będą powodować, że masa mydlana może wolniej gęstnieć oraz wpłyną na miękkość
mydła w efekcie końcowym. Natomiast olej kokosowy i olej palmowy, oprócz tego,
że zapewnią nam dobrą pienistość mydła, wpłyną także na jego twardość oraz
komfort naszej pracy przy produkcji mydełek. Warto dobierać tłuszcze w taki
sposób, aby uniknąć ryzyka, że nasza masa będzie wolno gęstnieć lub nasze mydło
będzie zbyt miękkie. Najlepiej trzymać się zasady 50% na 50%, tj. połowa naszej
fazy tłuszczowej będzie składać się z olejów płynnych, a druga połowa z maseł i
tłuszczów twardych.
Uważajcie
również na składniki, którymi chcecie wzbogacić Wasz przepis. A w szczególności
na soki cytrusowe. Np. sok cytrynowy nie nadaje się do zastosowania w mydle
domowym, ponieważ zawiera kwas, który nie ulega pełnemu zmydleniu w reakcji z
NaOH. Jeśli chcecie, aby mydło miało zapach cytrusowy, musicie użyć odpowiednich olejków
eterycznych. Jeśli interesuje Was wzbogacenie mydła na etapie
masy budyniowej dodatkową ilością jakiegoś płynu (np. śmietanki, mleka, oleju,
olejku eterycznego, miodu), dodajcie maksymalnie 2 łyżki stołowe łącznie na
500g masy. Jeśli przesadzicie z ilością dodatków płynnych, może to wpłynąć na gęstość masy.
Jeśli taką rzadką masę mieszaliście długo blenderem, aż Wam się ciepło w rączki zrobiło, dajcie z tym spokój, bo spalicie ten Wasz biedny blender. Przelejcie ją do formy, owińcie formę starym ręcznikiem lub
kocem, odstawcie w ciepłe miejsce i czekajcie. Jeśli mydło nie zgęstnieje w
przeciągu 24-48 godzin i będzie wylewało się nadal z formy, raczej z tego
kostki mydła nie zrobicie. Natomiast możecie to uratować i przerobić na mydło w
płynie lub płyn do kąpieli. Jak to zrobić, podpowiem w innym poście J
poniedziałek, 27 stycznia 2014
Mydło nieładnie pachnie ?
Ten problem pojawia się najczęściej przy mydłach mlecznych. Jeśli decydujecie się na zrobienie mydła na bazie mleka, pamiętajcie, aby 2/3 porcji mleka zamrozić i ług przygotowywać w możliwie jak najniższej temperaturze (max. 38 stopni) tak, żeby mleko pod wpływem ciepła wydzielanego przez NaOH, nie ścięło się. Naczynie, w którym będziecie dodawać wodorotlenek, wstawcie do zlewu, wlejcie zimną wodę na dno komory zlewu i dosypcie kilka kostek lodu. Jeśli temperatura ługu mlecznego przekroczy 38 stopni, wtedy mleko pożółknie i niestety zapach będzie dość nieprzyjemny. Nie zmienia to faktu, że mydło i tak wyjdzie, jednak będzie miało barwę żółtawą i zapach maślanki :)
Po kilku dniach dojrzewania mydełka nie zachwycają swoim zapachem. W tym przypadku trzeba się po prostu uzbroić w cierpliwość. Po pełnym okresie dojrzewania mleczne mydła stają się bezzapachowe. Chyba, że dodaliście jakieś olejki eteryczne, wówczas ich zapach może być trochę "zniekształcony".
Jeśli już mówimy o zapachu mydła domowego, pamiętajcie, że czyste mydło nie jest zupełnie bezzapachowe, lecz ma taki specyficzny organiczny zapach. Nie każdemu użytkownikowi jest on obojętny, dlatego wiele mydlarzy decyduje się na wzbogacanie mydła olejkami eterycznymi. Te zaś zachowują się różnie w procesie produkcji, czasem pachną, a czasami nie. Nie zawsze wiadomo, ile i jaki olejek powinno się dodać. Ja dodaję olejki w niewielkich ilościach (10-20 kropel na 500 ml), ponieważ nie każda skóra je toleruje. Poza tym zapachy nie są ich jedynymi właściwościami kosmetycznymi. Ale o tym z pewnością napiszę kolejny artykuł :)
wtorek, 21 stycznia 2014
Jaki nadmiar tłuszczu zastosować w przepisie - ile procent??
Mówi się, że wartość nadmiaru tłuszczu powinno się wyliczyć tak, aby wynosił plus minus 7% (Przypominam, że chodzi o wyliczenie ilości cieczy i NaOH za pomocą specjalnego kalkulatora mydlanego). Jednak, czy ten tłuszcz w nadmiarze po okresie dojrzewania naszego mydła będzie nawilżał naszą skórę??
Różnie to bywa..
To jest zależne od wielu czynników i ci, którzy robią mydło w domu, wiedzą, że nie da się często przewidzieć, jak nasze mydło będzie się zachowywać w efekcie końcowym. Stosując metodę na zimno nie mamy pewności, że jakiś procent tłuszczu nie ulegnie zmydleniu, ponieważ jest to kilkudniowy proces chemiczny.
Generalnie cel jest taki, żeby nasze mydełko, oprócz tego, że myje, ładnie nawilżało i pielęgnowało naszą skórę. Idealnie będzie, jeśli po kąpieli nie będzie konieczności użycia balsamu (tj. dodatkowego tłuszczu i wody). Jak to osiągnąć? Jest kilka sposobów.
Żeby przechytrzyć proces chemiczny, w którym nasze tłuszcze się zmydlą i nie będzie już nadmiaru do nawilżania, poleca się wzbogacać masę mydlaną na etapie konsystencji budyniowej dodatkową ilością tłuszczu. Można po prostu dodać dodatkowo łyżkę lub dwie jakiegoś oleju, czy masła, wszystko razem wymieszać i dopiero wtedy rozlać do foremek. Pamiętajmy, że im więcej dodamy tłuszczu, tym krótszy będzie okres przydatności i takie mydło może nam zjełczeć.
Kolejnym sposobem jest stosowanie w naszym przepisie bazowym takich tłuszczy, które bardzo ładnie nawilżają nam skórę. Takim olejem jest np. oliwa z oliwek. Jeśli jej zawartość w przepisie będzie wynosić pow. 60%, mamy praktycznie 100% gwarancję, że takie mydełko będzie nawilżające. Innym tłuszczem o bogatych właściwościach pielęgnacyjnych naszej skóry jest też masełko Shea (Karite). Ono również będzie zdawać swój egzamin.
Jeśli nie chcecie ryzykować, że Wasze mydło będzie lekko przesuszać skórę, zastosujcie metodę na gorąco. Olej dodany na końcu, po zakończeniu procesu zmydlania, pozostanie dodatkiem pielęgnującym.
A jakie Wy macie sposoby na wykonanie ładnie nawilżającego mydełka? I czy moje wskazówki stosowaliście już w swoich domowych mydlarniach? Zachęcam do komentowania :)
Różnie to bywa..
To jest zależne od wielu czynników i ci, którzy robią mydło w domu, wiedzą, że nie da się często przewidzieć, jak nasze mydło będzie się zachowywać w efekcie końcowym. Stosując metodę na zimno nie mamy pewności, że jakiś procent tłuszczu nie ulegnie zmydleniu, ponieważ jest to kilkudniowy proces chemiczny.
Generalnie cel jest taki, żeby nasze mydełko, oprócz tego, że myje, ładnie nawilżało i pielęgnowało naszą skórę. Idealnie będzie, jeśli po kąpieli nie będzie konieczności użycia balsamu (tj. dodatkowego tłuszczu i wody). Jak to osiągnąć? Jest kilka sposobów.
Żeby przechytrzyć proces chemiczny, w którym nasze tłuszcze się zmydlą i nie będzie już nadmiaru do nawilżania, poleca się wzbogacać masę mydlaną na etapie konsystencji budyniowej dodatkową ilością tłuszczu. Można po prostu dodać dodatkowo łyżkę lub dwie jakiegoś oleju, czy masła, wszystko razem wymieszać i dopiero wtedy rozlać do foremek. Pamiętajmy, że im więcej dodamy tłuszczu, tym krótszy będzie okres przydatności i takie mydło może nam zjełczeć.
Kolejnym sposobem jest stosowanie w naszym przepisie bazowym takich tłuszczy, które bardzo ładnie nawilżają nam skórę. Takim olejem jest np. oliwa z oliwek. Jeśli jej zawartość w przepisie będzie wynosić pow. 60%, mamy praktycznie 100% gwarancję, że takie mydełko będzie nawilżające. Innym tłuszczem o bogatych właściwościach pielęgnacyjnych naszej skóry jest też masełko Shea (Karite). Ono również będzie zdawać swój egzamin.
Jeśli nie chcecie ryzykować, że Wasze mydło będzie lekko przesuszać skórę, zastosujcie metodę na gorąco. Olej dodany na końcu, po zakończeniu procesu zmydlania, pozostanie dodatkiem pielęgnującym.
A jakie Wy macie sposoby na wykonanie ładnie nawilżającego mydełka? I czy moje wskazówki stosowaliście już w swoich domowych mydlarniach? Zachęcam do komentowania :)
niedziela, 12 stycznia 2014
Przepis: Mydło "Algi i drzewo herbaciane"
Tym razem opiszę Wam jak zrobić mydło na bazie mleka kokosowego z algami morskimi z nutką olejku z drzewa herbacianego.
Przepis:
75g oliwy z oliwek Pomace
30g oleju z pestek winogron
120g oleju palmowego rafinowanego
75g oleju kokosowego
5g wosku pszczelego białego
104g mleka kokosowego (92g z tego w postaci zamrożonej i 12g ciekłej zimnej)
44g NaOH (wodorotlenku sodu)
1 łyżka stołowa alg morskich
10 kropli olejku eterycznego z drzewa herbacianego
Opis krok po kroku:
Nakładamy nasz ochronny strój, tj. bluzka z długim rękawem, rękawice gumowe oraz okulary ochronne i do dzieła! :)
1. Odmierzone dokładnie ilości olejów wlewamy do garnka i nastawiamy na mały ogień do rozpuszczenia. Następnie zdejmujemy garnek z ognia i odstawiamy do ostygnięcia. Potrzebujemy mieć w efekcie temperaturę około 40 stopni.
2. Do jednej komory zlewu wlewamy zimną wodę oraz wsypujemy dodatkowo trochę kostek lodu. Mleko w produkcji mydła oraz inne produkty mleczne w kontakcie z NaOH po prostu się ścinają (ług nagrzewa się do bardzo wysokiej temperatury), więc chodzi o to, aby temperatura nie przekroczyła 35 stopni.
3. Do komory napełnionej wodą stawiamy pusty słoik litrowy i wlewamy do niego 12 g mleka kokosowego z lodówki oraz wsypujemy kilka kostek zamrożonego mleka. Następnie rozpoczynamy wsypywanie odmierzonej ilości NaOH, dodając stopniowo resztę zamrożonego mleka. I mieszamy. Po chwili zasada zaczyna się nagrzewać. Jeśli wszystko się rozpuści, będzie można dodać ług z mlekiem do olejów. Obie fazy muszą mieć zbliżoną temperaturę.
4. Do garnka z olejami o temperaturze około 35 stopni stopni wlewamy ług z mlekiem (pożądana temperatura około 35 stopni) i mieszamy łyżką (np. drewnianą). Następnie pomagamy sobie blenderem – samo mieszanie łyżką nie połączy nam dwóch faz zbyt szybko. Mieszamy, aż powstanie masa o konsystencji budyniu.
5. Jeśli masa ma już odpowiednią konsystencję, wlewamy 2/3 masy do formy (tym razem skorzystałam z formy na keks). Do pozostałej części dodałam algi morskie. Zapach alg bardzo mi przeszkadzał (jest nieprzyjemny, rybi), dlatego zdecydowałam się dodać też olejek zapachowy. Pasował tu zapach olejku z drzewa herbacianego. Mleko kokosowe niestety zneutralizowało swój piękny zapach w tym procesie. Wzbogaconą masę wlewam do formy, robiąc artystyczne bohomazy. Następnie mieszam, też artystycznie ;), przy pomocy patyczka drewnianego do sprawdzania wypieków.
6. Formę zawijamy folią spożywczą, owijamy to jeszcze w ręcznik lub koc i odstawiamy w ciepłe nieprzewiewne miejsce na 24-48 godz. Po tym czasie możemy wyjąć mydło, pokroić i odłożyć na 3-8 tyg. w chłodne miejsce do leżakowania.
Mydełko ma właściwości nawilżające, odżywiające, ale również silnie bakteriobójcze i antywirusowe. Jest zapachowe o dość intensywnej woni drzewa herbacianego. Dostał je mój tata :) Więcej informacji na temat właściwości składników użytych w tym przepisie znajdziecie w zakładce O składnikach (klik).
Przepis: mydło naturalne lawendowe z białą glinką
Dzisiaj
zrobimy mydło na bazie mleka kokosowego z białą glinką.
Dorzuciłam do niego kilka suszonych kwiatków lawendy.
Przepis:
75g oliwy z oliwek Pomace
30g oleju z pestek winogron
120g oleju palmowego rafinowanego
75g oleju kokosowego
5g wosku pszczelego białego
104g mleka kokosowego (92g z tego w postaci zamrożonej i 12g ciekłej zimnej)
44g NaOH (wodorotlenku sodu)
2 łyżki stołowe glinki białej
suszona lawenda do ozdoby
Opis krok po kroku:
Nakładamy nasz ochronny strój, tj. bluzka z długim rękawem, rękawice gumowe oraz okulary ochronne i do dzieła! :)
1. Odmierzone dokładnie ilości olejów wlewamy do garnka i nastawiamy na mały ogień do rozpuszczenia. Następnie zdejmujemy garnek z ognia i odstawiamy do wystygnięcia. Potrzebujemy mieć w efekcie temperaturę około 40 stopni.
2. Do jednej komory zlewu wlewamy zimną wodę oraz wsypujemy dodatkowo trochę kostek lodu. Mleko w produkcji mydła oraz inne produkty mleczne w kontakcie z NaOH po prostu się ścinają (ług nagrzewa się do bardzo wysokiej temperatury), więc chodzi o to, aby temperatura nie przekroczyła 35 stopni.
3. Do komory napełnionej wodą stawiamy pusty słoik litrowy i wlewamy do niego 12 g mleka kokosowego z lodówki oraz wsypujemy kilka kostek zamrożonego mleka. Następnie rozpoczynamy wsypywanie odmierzonej ilości NaOH (bardzo ostrożnie!) do słoika z mlekiem (nie na odwrót!), dodając stopniowo resztę zamrożonego mleka. I mieszamy. Po chwili zasada zaczyna się nagrzewać. Jeśli wszystko się rozpuści, będzie można dodać ług z mlekiem do olejów. Obie fazy muszą mieć zbliżoną temperaturę.
4. Do garnka z olejami o temperaturze około 35 stopni stopni wlewamy ług z mlekiem (pożądana temperatura około 35 stopni) i mieszamy łyżką (np. drewnianą). Następnie pomagamy sobie blenderem – samo mieszanie łyżką nie połączy nam dwóch faz zbyt szybko. Mieszamy, aż powstanie masa o konsystencji budyniu.
5. Jeśli masa ma już odpowiednią konsystencję, dodajemy do niej glinkę oraz suszone kwiatki lawendy i mieszamy.
6. Gotową masę przelewamy do formy (np. po lodach). Formę zawijamy folią spożywczą, owijamy to jeszcze w ręcznik lub koc i odstawiamy w ciepłe nieprzewiewne miejsce na 24-48 godz. Po tym czasie możemy wyjąć mydło, pokroić i odłożyć na 3-8 tyg. w chłodne miejsce do leżakowania.
I gotowe! :)
P.S. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat właściwości składników użytych w tym przepisie, to kliknij >>tu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
